Lukas Bank - nie dla idiotów
Ktoś do mnie dzwoni. Odbieram.
Dzień dobry, nazywam się XXX YYY, dzwonię do Pana z centrali Lukas Bank z Wrocławia. Chciałem zaprezentować panu ofertę nowego oprocentowania na koncie oszczędnościowym. (…)
Tutaj dowiaduję się o wspaniałej nowej ofercie, wystarczy stały przelew co najmniej 100 zł miesięcznie na konto, żeby go uruchomić. I od razu następuje pytanie:
Czy mogę pana prosić o pana numer PESEL oraz numer identyfikacji telefonicznej (coś jak PIN tylko do połączeń telefonicznych).
Problem: telefon był z numeru zastrzeżonego.
Zaraz po tym telefonie zadzwoniłem na infolinię Lukasa zapytać się, czy ta sytuacja w ogóle mogła mieć miejsce. Otóż mogła. Dowiedziałem się z rozbrajającą szczerością, że każde połączenie wychodzące z Lukasa jest z numeru zastrzeżonego i to jest według nich OK. Natomiast jeżeli mam jakieś wątpliwości co do autentyczności dzwoniącej osoby, to że zawsze mogę zadzwonić na infolinię i się zapytać, czy osoba o takim imieniu i nazwisku pracuje dla Lukasa.
Czy Lukas Bank naprawdę chce, żeby jego klienci podawali te dane losowej osobie dzwoniącej i przedstawiającej się jako przedstawiciel banku, czy też ma tak dużą wiarę w możliwości intelektualne swoich klientów, że nie przejmuje się możliwością oszustwa?